Nie przebieg, a wiek. Które części mają ograniczony termin przydatności?

Wiosna to czas na solidną rewizję auta i sprawdzenie go pod kątem technicznym. Jest to też odpowiedni moment na wymianę kluczowych płynów i części. Warto przy tym wiedzieć, że niektóre z nich zużywają się bardziej z wiekiem, aniżeli z przebiegiem. Po upływie kilku lat, bez względu na przebieg i stan techniczny, można lub wręcz trzeba je wymienić. Niektóre nawet już po roku – rekomendują eksperci ProfiAuto Serwis.

- Kierowcy nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że niektóre części i płyny eksploatacyjne warto, a nawet trzeba wymienić z upływem lat – wyjaśnia Adam Lehnort, ekspert ProfiAuto. - Niektórzy jeżdżą tylko sporadycznie, więc wydaje im się, że samochód nie wymaga serwisu. Niestety część elementów traci swoje właściwości wraz z wiekiem, więc nawet jeśli auto jest prawie nieużywane, o niektórych wymianach wciąż trzeba pamiętać – dodaje ekspert.

 

grafika info.jpg

Olej raz w roku lub co dwa lata

Zalecenia serwisowe dotyczące wymiany oleju często mówią nie tylko o przebiegu, ale i okresie, np.: „wymiana oleju co 30 tys. km lub raz w roku”. Niekiedy instrukcje serwisowe co do upływu czasu wskazują na dwa lata. Praktycznie nie spotyka się, by producent rekomendował wymianę rzadziej. Powodem jest fakt, że olej ma ograniczoną przydatność i z upływem czasu traci swoje właściwości chemiczne. Nie należy jednak oceniać tego jedynie na podstawie daty na opakowaniu, ponieważ właściwie przechowywany olej w szczelnym opakowaniu może zachować swoje właściwości przez pięć (mineralny) lub nawet 10 lat (syntetyczny).

Mechanicy natomiast rekomendują wymianę oleju raz w roku, niezależnie od przebiegu. Nawet wtedy, gdy samochód głównie stoi w garażu czy jeździ tylko sporadycznie. Jest to o tyle uzasadnione, iż - szczególnie na krótkich dystansach - często gromadzi się w nim skroplona woda i mieszając się z olejem tworzy brązową „papkę” w wielu miejscach, w których zalega. Taki olej tym bardziej warto odświeżyć. Wiosna jest na to dobrym czasem.

AdBlue tylko na rok, czyli problem współczesnych Diesli

Płyn stosowany we współczesnych silnikach Diesla z systemem SCR (redukcja tlenków azotu) jest niezbędny do ich pracy. Jego brak może okazać się gorszy w skutkach niż pusty bak  paliwa, który można po prostu uzupełnić. W przypadku niedoboru AdBlue konieczna może być nawet wizyta w serwisie, by w ogóle uruchomić auto. Może się to okazać szczególnie kłopotliwe np. podczas dalszych podróży na autostradach czy w rzadko uczęszczanych miejscach, w których nie znajdziemy serwisu w najbliższej okolicy.

Warto jednak wiedzieć, że AdBlue (czyli wodny roztwór mocznika) jest płynem organicznym, więc ma określoną przydatność – dokładnie rok. Co istotne, czas jest liczony nie od momentu wlania do samochodu, lecz od daty produkcji. Dodatkowo płyn musi być przechowywany w zamkniętym, szczelnym opakowaniu i we właściwej temperaturze.

Choć nie podaje się konkretnego okresu, w którym należy zużyć AdBlue wlany do auta, na pewno jest to mniej niż rok. Nawet w sytuacji, w której kierowca swoim Dieslem nie pokona dystansu kilkunastu tysięcy kilometrów rocznie, gdyż mniej więcej na tyle starcza pełny zbiornik AdBlue.

- AdBlue warto dolewać regularnie, ponieważ płyn starzeje się i traci właściwości, co może skutkować nieprawidłową pracą układu SCR, a w konsekwencji prowadzić do pojawienia się kontrolki ostrzegawczej czy nawet awarii. Dlatego dobrze jest go odświeżać, dolewając odpowiednią porcję. Jeśli kierowca nie jeździ zbyt dużo, lepiej nie nalewać większej ilości jednorazowo, tylko mniej więcej taką, jaka jest potrzebna. To jednak wymaga obserwacji auta i pewnego doświadczenia – podkreśla ekspert ProfiAuto.

Płyn hamulcowy co dwa lata

Jedną z właściwości płynu hydraulicznego w układzie hamulcowym, a często także w układzie sterowania sprzęgłem, jest naturalnie zachodzący proces higroskopijności, czyli zdolności do gromadzenia wody. Woda w układzie hamulcowym powoduje z kolei obniżenie temperatury wrzenia płynu, co w skrajnych sytuacjach może doprowadzić do zmniejszenia skuteczności hamowania.

Z uwagi na ten fakt zaleca się wymianę płynu hamulcowego co dwa lata, choć nie jest to przymus.  Dlatego też warto uprzednio skonsultować się w tej kwestii z mechanikiem podczas wizyty w warsztacie.

Pasek rozrządu co pięć lat

Pasek rozrządu z reguły wymienia się co ok. 100-150 tysięcy kilometrów. Jednak nie każdy zdaje sobie sprawę z faktu, że połączenie procesu starzenia gumowego paska z dużym ryzykiem kosztownej awarii sprawia, iż bezpiecznym zaleceniem serwisowym jest również okres pięciu lat. Oznacza to, że część kierowców przeciąga termin wymiany, ponieważ nie mają oni świadomości, że po pięciu latach ryzyko pęknięcia lub przeskoczenia paska rośnie.

- W wielu autach z prostymi silnikami wymiana paska rozrządu nie jest szczególnie kosztowna. Sam pasek stanowi wydatek rzędu kilkudziesięciu złotych. To on głównie się starzeje, więc nawet jeśli auto nie osiągnie jeszcze przebiegu odpowiedniego do wymiany rozrządu, lecz minęło kilka lat, można pokusić się o wymianę samego paska. Są też silniki z paskami pracującymi w kąpieli olejowej, co znacznie wydłuża ich żywotność. Niekiedy nawet do 8 lat czy przebiegu ok. 200 tys. kilometrów – wskazuje ekspert ProfiAuto.

Pasek osprzętu – wymieniamy również co pięć lat

Pasek napędzający elementy osprzętu silnika (m.in. alternator czy kompresor klimatyzacji) jest podobny do zębatego paska rozrządu, choć ryzyko jego zerwania (a tym samym spowodowania szkód) jest dużo mniejsze. Pasek wielorowkowy nie może przeskoczyć, ponieważ nie ma zębów. Może się jednak ślizgać i tym samym niszczyć rolki. Dlatego zaleca się wymianę tego paska (lub kilku) wraz z wymianą rozrządu. Jeśli zaś napęd rozrządu jest łańcuchowy, warto zrobić to raz na pięć lat.

Płyn chłodniczy co 5-6 lat

Sami producenci płynów chłodniczych sugerują, by wymieniać je raz na pięć lub sześć lat. Do określonego przez producenta płynu czasu, wykazuje on właściwości antykorozyjne. Nadal będzie chłodził i trzymał temperaturę spełniając swoją podstawową funkcję, jednak w wyniku jego długotrwałej eksploatacji części układu chłodzenia będą zużywać szybciej.

Opony co 10 lat, ale zimowe szybciej

Wielu kierowców jeździ na tyle spokojnie, że graniczna głębokość rowków bieżnika (1,6 mm) nawet po 15 latach nie zostanie osiągnięta. Mowa tu o ogumieniu letnim, ponieważ bieżnik opony zimowej powinien mieć minimum 4-5 mm. Należy natomiast pamiętać o kluczowej kwestii – opony to podstawowy element bezpieczeństwa czynnego i to od nich zależy, jak szybko zahamujemy albo czy uda się wykonać gwałtowny manewr. Dlatego po 10 latach, niezależnie od stopnia zużycia, warto je wymienić.

Sprawa nie jest jednak tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Można bowiem sprawdzić datę produkcji opon, jednak nie musi być ona tożsama z datą założenia opony do auta, czyli rozpoczęcia eksploatacji. Jeśli w roku 2022 kierowca kupi oponę z datą produkcji wskazującą na rok 2020, wciąż jest to nowa opona. Jeśli jednak chodzi o wymianę, podstawą jest nie data założenia, lecz data produkcji.

Letnie opony warto zatem wymienić najpóźniej po 10 latach od daty produkcji. Opony zimowe i całoroczne zaleca się natomiast wymieniać niezależnie od stopnia zużycia co pięć lat ze względu na utratę elastyczności gumy, której właściwości są kluczowe dla bezpieczeństwa przy niskich temperaturach.

Tego się nie robi, a powinno

Użytkownicy pojazdów nie wymieniają jeszcze innych elementów eksploatacyjnych, choć zarówno producent, jak i doświadczenie warsztatowe podpowiadają, że powinni.

- Dobrym przykładem mogą być płyn do układu wspomagania, który wymienia się z reguły podczas napraw, czy też przewody hamulcowe - zarówno giętkie, jak i sztywne – mówi ekspert ProfiAuto. - W ocenie mechaników giętkie powinno się wymieniać co 5-7 lat, ponieważ guma parcieje. Sztywne wytrzymują dłużej, jednak nierzadko po 15-20 latach nadają się do wymiany, co łatwo zauważy mechanik lub diagnosta podczas badania technicznego – podkreśla Adam Lehnort.

Choć praktycznie nikt tego nie robi ze względu na koszty, nawet poduszki powietrzne wymagają wymiany co 10 lat. Wymiana kompletu na oryginalne może być droższa niż samo auto, a na używane jest prawnie zabroniona. Jest to jednak odosobniony przypadek. Jak wskazują mechanicy, o inne rzeczy warto zadbać, kierując się po prostu zdrowym rozsądkiem. Po to, by pozorne oszczędności nie zamieniły się w nieprzewidziany koszt lub zmniejszenie naszego bezpieczeństwa na drodze.


« powrót do listy