Twoja pasja do motoryzacji zaczyna się tutaj

Tesla w kosmosie (#felieton)

Chodzą słuchy, że Elon Musk wysłał Teslę na Marsa tylko dlatego, że zabrakło miejsc parkingowych przed jego zakładem produkcyjnym. Choć są i tacy, którzy twierdzą, że to marketingowa zagrywka, która miała na celu jedynie przykryć straty finansowe firmy sięgające rocznego budżetu średniej wielkości kraju z Afryki.

Fakty są takie, że sportowy roadster z manekinem za kierownicą i przy akompaniamencie „Space Oddity” Davida Bowiego zmierza w kierunku Czerwonej Planety. Początek tej podróży mogliśmy śledzić na żywo w serwisie YouTube.

To się nazywa reklama na skalę kosmiczną, którą trudno będzie komukolwiek tak po prostu przebić. BMW na Saturnie? Mercedes kontra alfa Centauri? Eksploracja Land Roverem Galaktyki Andromedy z półnagą Kim Kardashian na pokładzie i grupą tresowanych dorszy w bagażniku mówiących w esperanto?

Teraz każdy podobnie szalony pomysł będzie wtórny wobec wyczynu kalifornijskiej firmy. A nawet jeśli kiedyś w przyszłości zostanie zrealizowany taki pozaziemski scenariusz, skubaniec Musk pozostanie zawsze tym pierwszym. Arcymistrzem lokowania produktu. Twórcą największej kampanii reklamowej w tej części wszechświata. Reżyserem, dla którego wszystkie Złote Lwy z Cannes to zdecydowanie za mało.

Zabawne w tym wszystkim jest to, że coś, o czym marzy tak wielu z nas, stało się udziałem silikonowego ludzika o imieniu Starman. SpaceX sprawił, że zazdrościmy manekinowi najbardziej odjazdowej wycieczki, jaką można sobie wyobrazić od czasu samotnej wyprawy kajakiem po Atlantyku najpopularniejszego brodatego Swarzędzanina.

Mimo że kierunek powrotny nie za bardzo wchodzi w grę, można łatwo nabawić się agorafobii, a do najbliższej Żabki jest jakieś kilkadziesiąt milionów kilometrów. I to wyłącznie przy korzystnym ułożeniu planet.

Nie ma dziś chyba częściej wyszukiwanej frazy w całym Internecie. Tesla w kosmosie” ma ten sam piarowy ładunek, co niegdyś „Red Bull w stratosferze”. W obu przypadkach przekroczone zostały granice absurdu. Co ważne, obydwa wydarzenia zapisały się już na trwałe w historii szalonych działań przedstawicieli gatunku Homo Sapiens. Różnica jest taka, że Felix Baumgartner firmujący Red Bulla skoczył ze stratosfery i szczęśliwie doleciał, a Tesla Roadster Elona Muska wciąż leci.

Tesla Roadster w przestrzeni kosmicznej

Komentarze