Twoja pasja do motoryzacji zaczyna się tutaj

O reklamie Volvo, która zachwiała wiarygodnością marki

Na początku lat 90. Volvo musiało zmierzyć się z poważnym kryzysem wizerunkowym. Powodem była pewna kampania reklamowa z udziałem monster trucka.


Ranking awaryjności aut. Raport 2017 wg polskich mechaników.

  


Ale zacznijmy od początku. Pod koniec lat 80. Volvo sprzedawało w USA 90 000 aut rocznie i wydawało 40 mln dolarów na reklamę. Interes kręcił się świetnie, a współpracująca z Volvo od 23 lat nowojorska agencja Scali McCabe & Sloves wchodziła na kolejne parnasy reklamowego prestiżu. Nic nie zwiastowało, że to się może zmienić. Wręcz przeciwnie. Pojawił się kolejny pomysł na dużą kampanię.

Jeden z pracowników agencji uczestniczył w imprezie plenerowej, której gwoździem programu był przejazd monster trucka po kilku autach. Wśród wielu pojazdów przeznaczonych do zniszczenia było Volvo. Szwedzki samochód o dziwo wyszedł z rozwałki w lepszym stanie niż inne pojazdy, co skrzętnie zanotował w głowie kreatywny z renomowanej agencji.

W gruncie rzeczy myślał już o podwyżce, większym aucie i awansie w strukturach firmy. Pomyślcie – niezniszczalne Volvo to koncept, który pobudza wyobraźnię skuteczniej niż komiksy o superbohaterach.

Jego pomysł, by przełożyć show z monster truckiem na grunt reklamowy spodobał się w centrali. Volvo również nie oponowało. Wkrótce agencja dostała zielone światło na realizację.

I tu dochodzimy do kluczowych wydarzeń. Kreatywni z agencji stwierdzili, że dobrze byłoby trochę podkręcić rzeczywistość. Upiększyć ją i dodać photoshopowy efekt. W tym celu osłabiono słupki dachowe wszystkich aut, za wyjątkiem reklamowanego Volvo 240. W przypadku szwedzkiego kombi, dla kontrastu, dach usztywniono stalowymi belkami. Modyfikacja została przeprowadzona tuż przed prawdziwym show w Austin (Teksas), na oczach publiczności.

Monster truck o nazwie Bear Foot zrobił, co do niego należało, czyli doskonale zmiażdżył to, co miał zmiażdżyć. Volvo przetrwało niemal nietknięte. Powstał spot, który trafił do telewizji. Z wymownym hasłem: „A car you can believe in”.


Wtedy rozpętała się burza. Okazało się, że na widowni byli ludzie, którym pomysł wzmocnienia auta nie przypadł do gustu. Sprawa trafiła do Federalnej Komisji Handlu oraz na łamy nowojorskich gazet.

150 000 dolarów, które Volvo oraz agencja reklamowa po równo musiały zapłacić w ramach kary za wprowadzenie widzów w błąd, nie było największą konsekwencją całego skandalu. Dla agencji finał sprawy oznaczał zakończenie ponad 20-letniej współpracy z marką Volvo. Szwedzki koncern z kolei musiał zmierzyć się z publicznym upokorzeniem i medialną nagonką. Niefortunny klip z monster truckiem otworzył też szerzej drzwi dla japońskiego przemysłu motoryzacyjnego w USA.

reklama Volvo

 

Zdjęcie: monstermayhem.org, campaignlive.com


Sieć ProfiAuto zrzesza już ponad 1600 partnerów w całej Polsce. Należą do niej najlepsze sklepy oraz hurtownie motoryzacyjne. W naszej sieci znajdziesz także w pełni wykwalifikowanych i doświadczonych mechaników samochodowych, którzy naprawią awarię szybko i sprawnie. Wszystkie warsztaty samochodowe posiadają nowoczesne rozwiązania technologiczne tak, aby diagnoza usterki trwała jak najkrócej.

  

Sprawdź bezpłatnie stan techniczny Twojego samochodu! >>

Komentarze