Twoja pasja do motoryzacji zaczyna się tutaj

O luksusie w motoryzacji słów kilka

Granica absurdu kończy się tam, gdzie zaczyna się zapotrzebowanie na luksus. Ilustracją tej tezy są 3 newsy, które pojawiły się w mediach motoryzacyjnych w ostatnich dniach.

Bentley i sokoły

Oddział specjalny Bentleya – Mulliner przygotował wyjątkową wersję Bentaygi dla… miłośników sokolnictwa (czytaj: bogatych szejków arabskich).

Bentayga

Sokolnictwo jest niezwykle popularnym sportem na Bliskim Wschodzie. Szejkowie cenią go nawet bardziej od jazdy na nartach czy gry w golfa. Za najdroższe okazy drapieżników trzeba zapłacić nawet milion dolarów. Bentley wpadł na pomysł, by tę nietypową pasję zmonetaryzować.

Bentley Bentayga

O wyjątkowości auta świadczy m.in. intarsja na desce rozdzielczej z wizerunkiem sokoła w locie. Dekoracyjna okleina została wykonana ręcznie z 430 kawałków drewna, a praca nad nią trwała 9 dni.

Bentley Bentayga

We wnętrzu Mulliner przewidział miejsce dla sokoła, tworząc skórzany podnóżek. Podobny zainstalowano
w bagażniku.

Bentayga dla sokolnikow

Wraz z autem nabywca otrzymuje zestaw akcesoriów sokolniczych: rękawice, lornetkę, GPS do śledzenia lotu ptaka oraz kaptury i specjalne pęta.

Bentayga

Nie wiadomo, ile będzie kosztować wyjątkowe wydanie Bentaygi oraz w ilu egzemplarzach powstanie. Prawdopodobnie Mulliner zbuduje na dobry początek jedną sztukę na zamówienie. Bazowa cena najszybszego SUV-a na świecie zaczyna się od 230 000 dolarów. W przypadku Bentaygi Falconry cena będzie z pewnością dużo wyższa.

Super jacht sygnowany przez markę Porsche

Topowe marki coraz chętniej angażują się w projekty, o które wcześniej nigdy byśmy ich nie podejrzewali. Tylko na pierwszy rzut oka wydają się one totalnie absurdalne.

Porsche

2 miesiące temu poznaliśmy luksusowy jacht Bugatti Niniette. Niewiele wcześniej zadebiutował sportowy katamaran z logo AMG. Teraz Porsche przedstawiło projekt super jachtu, który wielkością i ceną bije je na głowę. Jego koszt to prawie 12 milionów euro.

Porsche i jacht

Moda na bardzo luksusowe jednostki pływające trwa w najlepsze i można przypuszczać, że do wspomnianych marek, kojarzonych głównie z motoryzacją, dołączą kolejne.

Smart jak Maybach

Aston Martin nie podbił rynku modelem Cygnet (czytaj: Toyotą iQ w przebraniu). Nie znaczy to jednak, że nisza na małe i bardzo luksusowe auta nie istnieje.

Taką niszę dostrzegło Studio Peisert Design, które przedstawiło wizję Smarta ForTwo w specyfikacji i ze znaczkiem Maybacha. Projektanci stworzyli oryginalny render auta.

Smart

Bazą jest tu wersja Brabusa, przednie światła i grill to inspiracja Maybachem 6 Concept, a 22-calowe koła „zapożyczono” z Mercedesa-Maybacha S 650.

Smart

We wnętrzu obowiązkowo znalazł się potężny wyświetlacz, kilogramy aluminium i naturalna skóra.

Smart jak Maybach

Całość prezentuje się dość zabawnie i absurdalnie, ale sam pomysł nie jest głupi. Jestem pewien, że w niedalekiej przyszłości tego typu pojazd wyjedzie na drogę. Będzie zbudowany od podstaw, w limitowanej serii, w cenie kilkuset tysięcy złotych za egzemplarz (Cygnet kosztował „tylko” 170 000 zł), a jego posiadanie będzie wiązało się z prestiżem społecznym. Zadziała w końcu tzw. efekt Veblena, który mówi, że w przypadku popytu na dobra luksusowe kluczowym elementem jest ich ekskluzywność oraz wysoka cena. Paradoksalnie, im jest ona wyższa, tym większe powinno być zainteresowanie wśród bogatych klientów.

 

 

Zdjęcia: carscoops.com

Komentarze