Twoja pasja do motoryzacji zaczyna się tutaj

Daihatsu Terios – test japońskiego mini SUV-a

Daihatsu Terios I jest jak egzotyczny owoc durian – nie grzeszy popularnością i smakuje specyficznie. To samochód, który wzbudza ciekawość na drodze podobną do tej, jaką wywołuje połykacz ognia w cyrku. Widzisz go pierwszy raz na oczy i nachodzi cię filozoficzna refleksja o złożoności wszechświata, wielkiej osobliwości i czarnych dziurach. Zapraszam na garść wrażeń i krótką relację z jazdy SUV-em Daihatsu.

Daihatsu Terios

Tytułem wstępu: jest rok 1997. W konkursie na samochód roku zwycięża Renault Megane Scenic, FSO rozpoczyna produkcję Lanosa, a w Japonii powstaje Daihatsu Terios I. To właśnie z pierwszej generacji pochodzi model (rocznik 1998), który wpadł mi w ręce. Pod maską pracuje fabryczna czterocylindrowa benzynowa jednostka 1.3 16V o mocy 82 KM. Daihatsu Terios nie posiada reduktora, ma za to stały napęd 4×4 z możliwością blokowania centralnego mechanizmu różnicowego w pakiecie. Jego obecny właściciel, ukryty miłośnik zespołu The Gas Band, samochód po zakupie od razu zagazował.

Daihatsu Terios - silnik

Daihatsu Terios - instalacja LPG

Daihatsu Terios nie jest piękny

Daihatsu Terios - przód

Niektórzy lubią zaokrąglone kształty, inni kanciaste, a jeszcze inni mają to gdzieś. Do tych ostatnich należą twórcy Teriosa, którzy mieli głęboko w poważaniu design, harmonię, poczucie estetyki czy subtelności wynikające z zakrzywienia maski. I wyszło jak wyszło. Terios pierwszej generacji w konkursie piękności byłby bez szans. Nawet jeśli za rywali miałby Renaulta Koleosa czy SSangYong Rodiusa. Nawet jeśli w jury zasiadałby Steve Wonder, a karty do głosowania drukowałby osobiście znany z piłkarskich przekrętów Fryzjer. Terios po prostu nie jest piękny i nic na to nie możemy poradzić. Na szczęście, jak głosi stare indiańskie przysłowie: wygląd nie jest najważniejszy. Liczy się wnętrze, spryt i kocia zwinność.

Daihatsu Terios nie jest duży

Daihatsu Terios - bok

SUV Daihatsu był budowany z myślą o rynku azjatyckim, dlatego nie ma się co dziwić, że wewnątrz jest równie przestronnie, co w czołgu. Nie oznacza to jednak, że miejsce w kabinie zajmuje się na wcisk i uprzywilejowany jest tylko człowiek-guma. Jeśli nie jesteś koszykarzem, a Twoje ego nie ma rozmiarów Pałacu Kultury – to zmieścisz się bez problemu. Auto jest wąskie i dosyć wysokie – przez to ma się wrażenie, że z każdym bocznym podmuchem wiatru złoży się jak origami. A my razem z nim.

Widoczność zza kierownicy jest niezła. Siedzi się jak na wyściełanym krześle z epoki u cioci na imieninach, z tą różnicą, że krzesło jest mobilne i w każdej chwili można opuścić imprezę.

Skrzynia biegów wymusza częstą zmianę przełożeń. Masz wrażenie, jakbyś cały czas mieszał patykiem w wiadrze pełnym piasku. Na dłuższą metę jest to męczące, szczególnie kiedy poruszamy się po mieście albo wolno suniemy w korku. W żargonie miłośników gry w tenisa powszechna jest przypadłość zwana łokciem tenisisty. A jak nazwać nadwyrężenie dłoni od częstego wachlowania drążkiem?

Daihatsu Terios - wnętrze

Deska rozdzielcza Teriosa to wyspa niezamieszkała. Takie Honsiu, tylko z jedną palmą pośrodku. Żadnych zbędnych guzików, przełączników, pstrykaczy. Dla niektórych to minus, dla mnie plus. Nic nie rozprasza uwagi podczas jazdy. I wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Na przykład: szyberdach.

Daihatsu Terios - wyposażenie

Jest też popielniczka – jeśli ktoś rzucił palenie, to być może to powód, by wrócić do nałogu.

Daihatsu Terios - popielniczka

Gałka zmiany biegów jest lodowato zimna. Tak mogłaby wyglądać miniaturowa piłka lekarska, gdyby wykonać ją z innego materiału niż skóropodobny syntetyk.

Daihatsu Terios - skrzynia biegów

Daihatsu Terios nie jest szybki

Daihatsu Terios SUV

Terios z instalacją LPG również. Wciskam pedał gazu do końca i nic się nie dzieje. Co najwyżej wieje nudą jak w pewnym filmie o hydrauliku, który przyjął zgłoszenie o zatkanym zlewie w kuchni od niemieckiej pensjonariuszki. Główny bohater pakuje do bagażnika gumowe rękawiczki, dyszę do czyszczenia rur oraz ogromny udrażniasz, a następnie przez pół godziny jedzie przez pusty księżycowy krajobraz. A gdy jest już na miejscu, to okazuje się, że pomylił adresy. Krytycy nazywają to artystycznym eksperymentem, chociaż tak naprawdę to zwykłe marnotrawstwo czasu. Z Teriosem jest podobnie. To japoński melodramat bez szans na dynamiczny rozwój akcji. Reakcja na gaz następuje po dwóch dekadach, a przyspieszenie do setki to proces, który trwa dłużej niż seks tantryczny Stinga. Po takim czasie nawet nie spoglądam na spalanie (w końcu mam LPG).

Przyjemność z adrenaliną pojawiają się dopiero, kiedy zjeżdżam z drogi szybkiego ruchu na trawiaste bezdroża i sporych rozmiarów łąkę. Dodajmy: cudzą (stąd ta adrenalina). Terios bez problemu pokonuje nierówności, a realizowany stale napęd 4×4 ma szansę wreszcie się wykazać. Sztywny most ze sprężynami zapewnia dodatkową atrakcję.

Daihatsu Terios terenowy

Teriosem można także zdobywać ogródki działkowe (robić tzw. wjazd na działkę) i podjeżdżać do Lidla od tej bardziej stromej strony. W mieście nie trzeba przejmować się krawężnikami, a manewr parkowania, z racji rozmiarów auta, jest prosty jak długa prosta na Ostrołękę (#101 sposobów wykorzystania Teriosa).

Terios nie jest dla każdego

Daihatsu SUV

W 1998 roku dziennikarz z Man and Motors robił test Teriosa, w którym porównywał go z Jeepem Grand Cherokee i SsangYong Korando. Całą recenzję małego japończyka zbudował wokół jednego angielskiego słowa: ‘funny’. Określenie to dzisiaj jest jeszcze bardziej aktualne – Daihatsu Terios na tle nowoczesnych i potężnych SUV-ów prezentuje się wyjątkowo niepozornie i śmiesznie. Jest łatwym obiektem do hejtu i krytykowania. Tym wszystkim jednak, którym uda się przetrwać odruch pierwszego wrażenia i przemóc strach przed surowością wnętrza, pojazd odwdzięczy się niską awaryjnością. Jeśli wierzyć opinii właściciela – auto było regularnie serwisowanie w warsztatach samochodowych i na przestrzeni 3 lat codziennego użytkowania nigdy go nie zawiodło.

W 2006 zaprezentowano drugą generację Teriosa o bardziej atrakcyjnym, muskularnym wyglądzie, przestronniejszej kabinie i sportowym rozstawie osi. Oficjalnie w 2009 roku Daihatsu Terios II przeszedł facelifting, ale wedle opinii publicznej był bardzo mało zauważalny. Auto na rynkach azjatyckich sprzedawane jest do teraz. Występuje pod szyldem Toyoty Rush, Daihatsu Be Go czy Perodua Nautica.

 

 

 

Komentarze