Twoja pasja do motoryzacji zaczyna się tutaj

Ferrari na każdy dzień tygodnia

Załóżmy, że jesteś bardzo bogaty. Dorobiłeś się majątku sprzedając działki na Księżycu, rozbiłeś bank grając w blackjacka w kasynie w Las Vegas albo po prostu nie złapali Cię, gdy szmuglowałeś kokainę w oponach ciężarówki wracając z Rajdu Dakar. Nieważne. Jesteś bogatszy od Blake’a Carringtona, a twój garaż jest 5 razy większy od garażu Janukowycza.

millioner2

Posiadasz też od tego ostatniego lepszy gust, bo preferujesz włoskie superauta, a szczególną miłością darzysz markę Ferrari. Ponieważ w hierarchii potrzeb Piramidy Maslowa realizujesz już tylko te z samej góry, to Twoją główną pasją i zajęciem jest codzienne doznawanie wrażeń estetycznych podczas jazdy autami ze stajni Maranello. Masz tylko jeden dylemat – jaki model wybrać na jaki dzień tygodnia. Oto moja propozycja:

Ferrari - Supercars

Poniedziałek – Ferrari 458 Italia

Ferrari_458_Italia_--_05-18-2011

Nikt nie lubi poniedziałków, ale też nikt nie ma takich możliwości finansowych ani nie posiada tak rozległych kontaktów międzynarodowych jak Ty. Życie to coś więcej niż pudełko czekoladek, kiedy ma się za sobą ceremoniał bruderszaftu z Billem Gatesem, a Sułtan Brunei jest Twoim bliskim przyjacielem na facebooku.

Poniedziałkowy dzień dobrze rozpocząć od objazdu swoich włości, a najlepiej do tego nadaje się Ferrari 458 Italia. Może i przegrywa w konkursie piękności z  F12 Berlinetta, brakuje mu ekstrawagancji F40, nie jest tak unikalne jak 250 GTO i w samym Dubaju jeździ ich więcej niż w całej Europie, to jednak ani trochę nie odstaje od nich szybkością, zwinnością i znakomitymi właściwościami jezdnymi. 458 Italia była bohaterką naszego programu motoryzacyjnego. Zawsze też możesz sprawić sobie podkręcony wariant, czyli 458 Speciale.

Wtorek – Ferrari Testarossa

testarossa

Szalał nim Don Jonson vel Sonny Crockett w „Miami Vice”, zamykał licznik niewidomy Al Pacino w „Zapachu kobiety” , ujeżdżał Chris Harris w moto programie „Drive”. Teraz Ty możesz go piłować / dociskać / jeździć nim po bułki do Tesco.

Testarossa ma płaskie V12, 390 KM, 490 Nm i 5,8 s. do setki. Sprawdziłeś to na swoim stoperze marki TAG Heuer, więc jesteś tego bardziej pewny niż wyniku dodawania 2+2. Produkowane w latach 1984 – 1996 Ferrari Testarossa należy do największych sukcesów komercyjnych włoskiego producenta i dla miłośników czarnego konia na masce jest autem z kategorii „must have”. Poza tym to idealna fura na popołudniowe „five o’clock” na mieście z kumplem z podstawówki.

 

 

Środa – Ferrari 456 GT Venice

1996 Ferrari 456 GT Venice

Dobrze zarezerwować jakiś dzień w tygodniu dla rodziny. Jeśli masz żonę, dzieci oraz tygrysa lub innego zwierzaka, który dodaje prestiżu i 10 punktów w skali wyjątkowości, to potrzebujesz czegoś większego od F50, Enzo czy 458 Italia. Potrzebujesz Ferrari 456 GT Venice. To nietypowe kombi powstało na specjalne zamówienie sułtana Brunei w oparciu o model 456, który był produkowany w latach 1992 – 2003. Samochód opracowany przez studio Pininfarina ma mocarny silnik V12 o pojemności 5,5 l, który generuje 436 KM. W sam raz na rodzinny wypad do Disneylandu.

Czwartek – Ferrari 375 Plus

ferrari-375..

Ponieważ doceniasz piękno we wszechświecie jak nikt inny, wzruszasz się techniką sfumato stosowaną przez Leonarda da Vinci i kolekcjonujesz drogie obrazy w równym stopniu co oryginalne samochody – wybór modelu 375 Plus, który jest rzadki jak carskie jaja Faberge – jest oczywisty. Zakup tego Ferrari to ukłon w stronę jego projektanta – Sergio Scagliettiego. Twój osobisty hołd wobec legendarnego wizjonera i twórcy nadwozi Ferrari. Możesz nim jeździć w każdy czwartek przy dobrej pogodzie na grzyby do swojego prywatnego lasu i nigdy nie będziesz miał wyrzutów sumienia, że po drodze nie zabrałeś machających autostopowiczów. O innych oryginalnych pojazdach z jednym siedzeniem przeczytasz tutaj.

Piątek – Ferrari F12 Berlinetta

berlinetta01

Na piątek proponuję sesję energetyczną z Ferrari F12 Berlinetta. To auto ocieka pięknem, jest wyraziste i seksowne jak pieprzyk Cindy Crawford. Nie jest wcale istotne jak jeździ, F12 Berlinetta to wóz do kontemplacji. Jest jak wawelski czakram i
„ręce, które leczą”. Uspokaja, odstresowuje i wprowadza w pogodny nastrój.

Sobota – Ferrari F40

ferrari-f40-side-view

Każdy ma w sobie coś z człowieka pierwotnego. Taki ukryty element łańcucha DNA, który się uaktywnia, gdy nikt nie widzi. Robimy wtedy rzeczy dziwne, o których później nie chcemy pamiętać. Po obiedzie zamiast wykałaczki używamy śrubokrętu albo cały dzień siedzimy na drzewie podglądając zwyczaje godowe kukułek. Jestem pewien, że Ferrari F40 z charakterystycznym spojlerem to odpowiedź na atawistyczną skłonność natury ludzkiej do zachowań totalnie zwariowanych. Powstało w jednym celu – zaspokojenia pierwotnych instynktów. Jest głośne i nieokrzesane jak Trybson z Warsaw Shore, trudne w prowadzeniu i piekielnie szybkie. Zapewnia kaskadę wrażeń i kumulację emocji skuteczniej niż gra w Lotto. Na przełomie lat 80. i 90. konkurowały z nim jedynie Porsche 959 i Lamborghini Diablo. Wóz ważył zaledwie 1250 kg (z płynami), silnik rozwijał moc 478 KM, a maksymalny moment obrotowy wynosił 577 Nm. Przekładało się to na osiągi: 4,4 sekundy do setki i prędkość maksymalna 325 km/h. Dlatego F40 jest zdecydowanie najlepszym wyborem na gorączkę sobotniej nocy.

Niedziela – Ferrari 250 GTO

Ferrari-250-GTO-2

Ferrari 250 GTO jest romantyczne jak tête-à-tête  z królową angielską Elżbietą II. Nie wiadomo, czego można się spodziewać i to jest podniecające. Takim wozem nie jeździ się na co dzień. Takim wozem jeździ się raz do roku na Pebble Beach Concours d’Elegance lub odbywa wysublimowaną niedzielną przejażdżkę za miasto. Coś w stylu – śniadanie na trawie, piknik pod wiszącą skałą lub zachód słońca w Saint-Tropez.  250 GTO to dzieło sztuki i inwestycja długoterminowa – tak mówił Ci twój zaufany doradca bankowy o charyzmie Rasputina, kiedy płaciłeś za niego 52 miliony baksów.

O Ferrari 250 GTO i paradoksach rynku rządzącego sztuką współczesną przeczytasz tutaj.

 

 

 

Źródło zdjęć: automotiveporn.tumblr.com, bornirichimages.com, mycarheaven.com,wikimedia.org, huffingtonpost.co.uk

Komentarze