Twoja pasja do motoryzacji zaczyna się tutaj

Beczki śmierci

Kiedy mówimy o sportach ekstremalnych, większość z nas pomyśli mniej więcej o tym samym. Być może wymienimy rajdy samochodowe albo skoki na bungee. Nikomu nie przyjdzie do głowy, by w tej kategorii umieścić kaskaderskie wyczyny w tak zwanej „beczce śmierci”. W pewnym sensie jest to zrozumiałe – więcej w tym show niż sportowej rywalizacji, ale ryzyko wpisane w te akrobacje wcale nie jest mniejsze od tego, jakie tkwi w motocrossie czy windsurfingu.

„Beczka śmierci” to pionowa konstrukcja o wysokości od 6 do 12 metrów. Cała zabawa oparta jest na prawach fizyki. Rozpędzony do odpowiedniej prędkości pojazd porusza się po pionowej ścianie dzięki odśrodkowej sile. Wewnątrz beczki można jeździć wszystkim, co ma koła. Dominują stare motocykle bez tłumika, ale i samochody ze specjalnie zmodyfikowanym zawieszeniem nie należą do rzadkości.

1084495


Ranking awaryjności aut. Raport 2017 wg polskich mechaników.

  


Historia „beczek śmierci” ma początek w USA i sięga 1900 roku. To od tego czasu datują się pierwsze wyścigi motocyklowe zwane Board Track po specjalnie wyprofilowanym drewnianym torze.

xr-750-dirt-track-board-track-historia-harley-davidson-585-03

Ich uczestnicy przypominali rzymskich gladiatorów. Walczyli do upadłego i umierali w glorii bohaterów. Śmiertelność tego sportu była dość spora i to ona wymusiła ostatecznie na organizatorach poszukiwanie innego rodzaju rozrywki. I tak zrodził się pomysł jazdy w ciaśniejszej i ograniczającej prędkość beczce. Szacuje się, że w 1930 roku było w USA ponad 100 mobilnych „beczek śmierci”. Kaskaderzy jeździli sami, w parach, a czasem dla uatrakcyjnienia widowiska towarzyszyły im zwierzęta.

wall-of-death-lion1

hj7292-001-1

catladyl

Jednym z najbardziej znanych na świecie kaskaderów jeżdżących w „beczce śmierci” jest Dave ‘Dynamite’ Seymour. Zobaczcie jak sobie radzi z Mazdą2:

 

Ciekawostką jest fakt, że „beczka śmierci” była popularną atrakcją także w Polsce w latach 70. Specjalizowała się w tym rodzina Maćkowiaków, która do tego celu używała składaków – silnik pochodził od Junaka, a rama od Jawy. Wśród kaskaderów była również kobieta – pani Danuta Wolnik.

Rin-tanaka62

Wraz z rozwojem prawa i większą uwagą kładzioną na kwestie bezpieczeństwa „beczki śmierci” traciły na popularności. Obecnie najczęściej funkcjonują w objazdowych cyrkach. Nie brakuje ich jednak w Indiach. Hindusi najwyraźniej lubią jak adrenalina skwierczy pod czaszką i napręża żyły, a serce bije trzy razy szybciej niż normalnie. Pewnie dlatego „beczka śmierci” jest tak popularna w Delhi, Mumbaju i innych indyjskich miastach. Prawda jest też taka, że ‘Wall of death’ jest bardziej widowiskowy od zaklinania wężów czy chodzenia na szczudłach. Za kilka rupii (17 rupii to 1 zł) śmiałkowie wirują w beczce jak w pralce zdezelowanym nissanem, a najlepsi z nich potrafią zbliżyć się do samego brzegu konstrukcji i zbierać napiwki od obserwujących to wszystko turystów. Zerknijcie na ten film:

Czy jest to szczyt szaleństwa? 🙂

Źródła: demondrome.com/history, theselvedgeyard.wordpress.com/,caferacer.com.pl


Sieć ProfiAuto zrzesza już ponad 1600 partnerów w całej Polsce. Należą do niej najlepsze sklepy oraz hurtownie motoryzacyjne. W naszej sieci znajdziesz także w pełni wykwalifikowanych i doświadczonych mechaników samochodowych, którzy naprawią awarię szybko i sprawnie. Wszystkie warsztaty samochodowe posiadają nowoczesne rozwiązania technologiczne tak, aby diagnoza usterki trwała jak najkrócej.

  

Sprawdź bezpłatnie stan techniczny Twojego samochodu! >>

Komentarze